Wakacje w Bielsku Podlaskim
W tym roku, po raz kolejny, spędziłyśmy z Kasią część wakacji w moim rodzinnym mieście, Bielsku Podlaskim. Byłyśmy tam prawie trzy tygodnie.
Nasza podróż rozpoczęła się na dworcu, gdzie spotkałyśmy się o baaardzo ;) wczesnej porze. Z powodu remontu na wrocławskim dworcu, musiałyśmy czekać przy tablicy „przyjazdy i odjazdy”, aż wyświetli się numer peronu, z którego odjeżdżał pociąg. Już zbliżała się godzina odjazdu, a informacji dalej nie było. W pewnej chwili na tablicy zmieniają się informacje. Nareszcie! Szybkim tempem dotarłyśmy na peron, wsiadłyśmy i zajęłyśmy miejsca ;) No i tak zaczęła się nasza tegoroczna przygoda :)
Ciekawa jestem, czy zgadniecie, która torba jest czyja ;) Ale, żeby nie było… niebieska jest Kasi :)
Jechałyśmy dosyć długo, cała podróż trwała ponad osiem godzin. Podczas podróży trochę spałyśmy, trochę grałyśmy w karty, pogadałyśmy. Kasia nawet realizowała się jako fotograf, robiąc zdjęcia moim telefonem ;)
Mi również przypadło w zaszczycie, pełnienie funkcji robiącego zdjęcia… ;)
W końcu nadeszła, długo wyczekiwana, stacja końcowa. Odebrała nas moja mama. Ale to nie koniec naszego podróżowania. Czekała nas jeszcze mniej więcej godzina, aby dotrzeć do domu. Na szczęście minęła ona dosyć szybko.
Kiedy dotarłyśmy na miejsce, moja psina witała wszystkich przybyłych z wielką radością. W domu, Kasia zajęła pokój przygotowany specjalnie dla niej. Rozpakowałyśmy się i w ten sposób minął nam cały dzień.
Tak, jak podczas ostatniej wizyty Kasi, termin był uzależniony od Wakacyjnego Klubu Biblijnego (półkolonii dla dzieci z Bielska Podlaskiego), który co roku odbywa się u mnie w Kościele, na którym to Klubie moja podopieczna chciała być, także i w tym roku. Toteż nasz wspólny czas polegał również na przygotowaniach do WKB. Oprócz tego, spędzałyśmy czas na basenie, wspólnych wyjściach na spacer, lody, popołudniach z różnymi grami planszowymi.
W terminie, w którym razem z Kasią spędzałyśmy czas w moim rodzinnym domu, wypadły moje urodziny. Czas ten spędziłyśmy wspólnie z moimi znajomymi w Białowieży. Niestety, trochę pogoda nam nie dopisała, ale i tak, to był udany wyjazd.
Wracając do domu, zajechaliśmy również do Hajnówki, aby obejrzeć miniatury zabytków Podlasia.
Podczas trwania Wakacyjnego Klubu Biblijnego, Kasia była w najstarszej grupie uczestników. Był to czas dobrej zabawy, a za razem czas spędzony na poznawaniu Boga, historii zawartych w Piśmie Świętym, uczenia się wersetów i piosenek, które mówią o Nim i chwalą Jego Imię. Wierzę, że wiele z tego, co Kasia słyszała, zostanie w jej głowie i sercu, a w przyszłości zaowocuje.
Kiedy Klub się zakończył zostałyśmy jeszcze kilka dni w Bielsku. Nasz powrót do Wrocławia przebiegał podobnie. Było długo, ale wesoło. Tym razem podróżowałyśmy wagonem bez przedziałów. Najważniejsze, że dotarłyśmy cało i zdrowo do Wrocławia. :)
Tags // kontakt 1na1
Trackback from your site.







